Numery startowe mają swoje miejsce :)

Moja historia jest bardzo podobna do wielu, o jakich możecie przeczytać w internecie. Wychowałem się poza miastem więc bardzo dużo czasu spędzałem aktywnie. Piłka nożna, koszykówka, rower … naprawdę trudno znaleźć sport, z którym nie miałem wtedy do czynienia. Jeszcze w czasach nauki i później studiów udawało mi się znaleźć czas na ruch i sport, oczywiście już nie w takim wymiarze jak byłem młodszy. Gdy skończyłem naukę, ożeniłem się, pojawił się siedzący tryb pracy. Nie miałem czasu na uprawianie żadnego sportu. Dodatkowo odżywiałem się niedbale, szybko zaczynałem przebierać na wadze chociaż nie można powiedzieć, że byłem otyły.

Szybko zauważyłem, że staję się coraz bardziej ‘zardzewiały’, zaczynało mi brakować ruchu, widziałem u siebie coraz więcej ograniczeń i nawet proste podbiegnięcie do autobusu było wyzwaniem 🙂 Zacząłem poszukiwać rozwiązania. Za namową Przyjaciół zacząłem chodzić na siłownię. O ile to była bardzo dobra decyzja, o tyle wszystko inne wciąż było źle zorganizowane. Po pierwsze jadłem jeszcze więcej :). Skoro zacząłem ćwiczyć, to mi się należało. Natomiast na siłowni pierwszy raz wszedłem na bieżnię mechaniczną, gdzie oczywiście miałem ogromne problemy aby przebiec 1km. Mimo to, udało się takie ćwiczenie dodać do planu treningowego. To był bardzo mały pierwszy krok :).

Pewnego dnia opowiedziałem o swoich osiągnięciach z bieżni mechanicznej swojemu znajomemu, który okazał się Maratończykiem. To był wyjątkowo szczęśliwy strzał, bo były to czasy gdzie bieganie było naprawdę mało popularne w Polsce, a największe maratony liczyły sobie raptem 2 -3 tysiące biegaczy. Tylko w czasie jednego spotkania opowiedział mi o swoim bieganiu i najlepszych startach. Wydawało mi się to niesamowite i sam zapragnąłem pobiec jakiś oficjalny bieg. Oczywiście maraton to były zbyt duże progi … co można by wybrać zamiast dystansu królewskiego ? Wiem! Półmaraton. Akurat dokładnie za miesiąc miał się odbyć 3 Carrefour Półmaraton Warszawski. Doskonale. Zdecydowałem się na udział w tej imprezie …

Zacząłem coraz więcej ćwiczyć na bieżni rezygnując nawet z innych ćwiczeń w siłowni. Wszystko było podporządkowane startowi w Półmaratonie, który zbliżał się dużymi krokami. W końcu w marcu 2008 stanąłem na starcie, w butach typowo nie biegowych, w zwykłej koszulce bawełnianej. Do tego dnia moim największym osiągnięciem było przebiegnięcie dystansu 7 km na bieżni … istne szaleństwo!

Sam bieg był bardzo trudny, ale udało mi się pokonać cały dystans z czasem 2:06:18. Na mecie byłem 2001, a cały bieg skończyło niespełna 2400 uczestników. Mimo, że byłem jednym z ostatnich, czułem się jak prawdziwy Zwycięzca. To była prawdziwa euforia, wiedziałem że bieganie na dłużej zagości w moim życiu.

Mimo, że mój pierwszy start kosztował mnie bardzo dużo wysiłku i pierwszy tydzień po półmaratonie nie byłem praktycznie w stanie normalnie chodzić, od razu zacząłem planować kolejne starty. Zainwestowałem w odpowiednie obuwie, strój, zacząłem szukać planów treningowych, zdobywać wiedzę …

… dzisiaj mam już 36 lat i udało mi się pobiec kilka ciekawych biegów. Nie wyobrażam sobie życia bez biegania, a każdy udany dzień zaczynam od treningu. Oprócz biegania jestem mężem i tatą trójki dzieci, więc moje hobby wymaga odpowiedniej organizacji. Dodatkowo bieganie nauczyło mnie konsekwencji, determinacji, systematyczności … cechy, które wykorzystuję na co dzień w zupełnie innych dziedzinach niż sport. Zamierzam trenować jeszcze przez wiele lat, mam w głowie kilka ciekawych projektów, o pierwszym możesz przeczytać na stronie głównej. Serdecznie zapraszam Cię do śledzenia mojego bloga, może moje doświadczenia i przemyślenia przydadzą się także Tobie :).

k.

Ten post jest także dostępny w innym języku: angielski

Site Footer

Sliding Sidebar

O blogu

O blogu

Blog poświęcony bieganiu, gdzie znajdziesz informacje na temat moich treningów, zawodów w których brałem udział oraz całą relację z moich przygotowań i udziału w World Marathon Majors. Serdecznie zapraszam :)