Maj & Czerwiec 2017

Podsumowanie miesiąca – maj i czerwiec 2017

Mamy początek lipca więc idealny moment na podsumowanie poprzedniego miesiąca … a że po drodze zabrakło podsumowania maja, to dzisiaj prawdziwy combo – podsumowanie dwóch ostatnich miesięcy razem wzięte. Zapraszam do podsumowania maja i czerwca 🙂

Co z tym treningiem ?

O ile pierwsza połowa kwietnia była bardzo intensywna z powodu maratonu w Bostonie, o tyle po powrocie zeszło ze mnie całkowicie powietrze. Wychodziłem sporadycznie na delikatne rozbiegania, kompletnie odpuściłem sobie trzymanie diety, na wadze szybko pojawiały się dodatkowe kilogramy. Mimo wszystko przydały mi się 3 tygodnie totalnego luzu. Przede wszystkim odpoczęła moja głowa. W pierwszym tygodniu maja z miłą chęcią wróciłem do treningu. Zaplanowane jednostki okazały się wymagające, ciekawe i szybko zaczęły przynosić dobre efekty – pojawił się tzw. bieg steady, i to z różną intensywnością (od HR 145 bpm do HR 155 bpm). Oczywiście nie zabrakło podbiegów, rytmów, rozbiegań. Sięgając trochę po liczby, muszę wspomnieć, że w maju przebiegłem 326 kilometry, a w czerwcu 366.

Co z tymi startami ?

Po powrocie do treningu kompletnie nie myślałem o żadnych startach, ale pojawiło się kilka na które zapisałem się dużo wcześniej. Początek przygotowań więc wszystkie praktycznie zostały potraktowane po macoszemu, bez specjalistycznych treningów. I tak 27.05.2017 pobiegłem w imprezie wręcz kultowej, V Klubowa Mila organizowanej przez Trucht Tarchomin Team – prawdziwa impreza ‘must be’ :). Wynik na mecie 5:18 min dał mi w ostatecznym rozrachunku IV miejsce i I drużynowo z TTT. Poprzedni mój rezultat to 5:36 min z przed dwóch lat, więc udało się znacznie poprawić.

Nie opadł jeszcze dobrze kurz z leśnej ścieżki, gdzie organizowana była V Klubowa Mila, a już cztery dni później wystartowałem na kolejnej imprezie – Warsaw Track Cup gdzie celem był bieg na dystansie 3000m i w sztafecie 4 x 400m. W pierwszym biegu celem było połamanie 10 minut. Bieg nie był łatwy, ale ostatecznie wpadłem na metę z rezultatem 9:57 min. Na sztafecie już nie umiałem nic z siebie wycisnąć i skończyło się dużo słabiej, bo jedno okrążenie pokonałem wolno – 1:06 min. Dodatkowo muszę wspomnieć, że zawody były organizowane na stadionie Skry (pierwsza moja wizyta, stadion super ‘wow’), to dodatkowo przed biegiem miałem okazję spotkać Sebastiana Dymka, z którym później rywalizowałem na bieżni :).

Warsaw Track Cup 2017
Warsaw Track Cup 2017 – zdjęcie pobrane od Sebastiana ze strony biegajzdymkiem.pl

I tak płynnie przechodzimy do czerwca, a tam znowu dwie mega imprezy – 22 czerwca – 3 Bieg Chomika. Bieg na dystansie 10 kilometrów, gdzie (uwaga!) pierwszy raz byłem pacemakerem na czas 55 minut. Nigdy bym nie przypuszczał, że ‘zającowanie’ może dać taką frajdę :). Nic nie jest porównywalne z tym, jak ktoś kogo nie znasz po biegu podchodzi do Ciebie z podziękowaniem i wspomina, ‘że sam to nie dałby rady’. Sama impreza jest niesamowicie zorganizowana i nie pozostaje nic innego jak na stałe wbić ją w swój kalendarz biegowy. Obowiązkowo muszę wspomnieć, że na I miejscu przybiegli razem: Mikołaj Raczyński (tak, ten Mikołaj z którym bardzo często biegam w Parku Skaryszewskim) i Wojtek Kopeć. A w ogóle Dyrektorem biegu jest mój ‘kompan’ z wyprawy do Bostonu – Sebastian Wojciechowski. Seba działa naprawdę z rozmachem … :).

Wieliszewski Crossing Lato 2017 - początek.
Wieliszewski Crossing Lato 2017 – Początek i ostro w lewo. Jest asfalt, ale później będzie znaczenie ciekawiej … TTT w natarciu!

Lecimy dalej, bo dosłownie 3 dni po 3 Biegu Chomika, zjawiłem się na kolejnej klimatycznej imprezie – Wieliszewski Crossing Lato. Trasa krosowa zorganizowana w lesie, chciałbym napisać, że bardzo wymagająca, ale to mój pierwszy kros ‘ever’, więc nie mam żadnego porównania. Dość gorąco, słońce i start zaplanowany na godzinę 12:30. Z reguły taka kombinacja kończy się dla mnie super źle, ale teraz w końcu przyszło przełamanie ;). Biegło mi się naprawdę super, ale mimo wszystko popełniłem kilka błędów: za szybki początek, za szybko przy wbieganiu, a zdecydowanie brak luzu przy zbiegach. Dodatkowo nie zawsze udawało się wybrać optymalny wariant trasy. Za to udało się wyprzedzić 2-3 osoby na trasie, a większość trasy pokonywałem z Radkiem Gozdkiem (Warszawski Scyzoryk Biega) na plecach. Kilka razy wydawało mi się, że jest szansa go zgubić, ale sam na 9 kilometrze zaliczyłem wywrotkę i to Radek wyszedł na prowadzenie, którego nie oddał już do mety. Ostatecznie nabiegałem 6 miejsce, 2 w swojej kategorii wiekowej M30, a czas to 54:23 min i strata 4:08 min do Zwycięzcy.

Wieliszewski Crossing Lato 2017 - obowiązkowe schłodzenie
Wieliszewski Crossing Lato 2017 – obowiązkowe schłodzenie
Wieliszewski Crossing Lato 2017 - podium
Wieliszewski Crossing Lato 2017 – podium

Co z tą dietę ?

Dobra, mamy obgadany trening i starty 🙂 więc przechodzimy do następnego tematu, jakim jest dieta. To mój temat rzeka, moje prawdziwe ‘waterloo’ :). Zaczynałem biegać jak ważyłem 92 kg, później bardzo długo biegałem między 80 – 83 kg. Trochę własnymi siłami udało mi się rekordowo zbić wagę do 75 kg na maratonie w Bostonie. Ale to wciąż nie jest waga prawdziwego maratończyka. Ostatecznie poddałem się i udałem na konsultację do High Level Center :). Pierwsza analiza pokazała, że mam około 14% tkanki tłuszczowej więc jak najbardziej mam z czego zrzucać. Dodatkowo odebrałem dietę, która miała mi pomóc. Zaszło kilka naprawdę kluczowych zmian: przestałem biegać na czczo, odstawiłem produkty pszenne, jem mało i regularnie. Efekty przyszły bardzo szybko, dobre samopoczucie, dobre bieganie i waga nieznacznie powyżej 73 kg na pierwszym spotkaniu kontrolnym. Pracujemy dalej i sam jestem bardzo ciekawy gdzie mnie to zaprowadzi :).

High Level Center - wizyta kontrolna
High Level Center – wizyta kontrolna

Co ze współpracą trener – zawodnik ?

Ostatnia rzecz, ale chyba najważniejsza. Po maratonie w Bostonie wygasła moja współpraca z Łukaszem. Na początku myślałem, że sam ułożę sobie trening do maratonu w Berlinie, ale jak to w życiu, plany to jedno a realia to drugie … Finalnie zdecydowałem się na współpracę z Marcinem Chabowskim, którego chyba nie muszę przedstawiać żadnemu biegaczowi :). Marcin to prawdziwa ikona biegania długodystansowego i ogromna kopalnia wiedzy. Wprowadził do mojego treningu aspekty, o których bym nigdy nie pomyślał. Biegamy, ale także pracujemy nad siłą i ekonomiką biegu, cyklicznie jestem na siłowni gdzie robię ćwiczenia na wzmocnienie tylnej taśmy, etc. Dopiero początek, ale już widzę, że to będzie niesamowita przygoda i zbieranie doświadczenia … stay tuned ;).

Marcin Chabowski - wspólny trening
Marcin Chabowski – wspólny trening

k.

Site Footer

Sliding Sidebar

O blogu

O blogu

Blog poświęcony bieganiu, gdzie znajdziesz informacje na temat moich treningów, zawodów w których brałem udział oraz całą relację z moich przygotowań i udziału w World Marathon Majors. Serdecznie zapraszam :)